Kronika Laudańska 2021

, , Możliwość komentowania Kronika Laudańska 2021 została wyłączona

https://ibiblioteka.lt/metis/publication/LIBIS000000106127?q=y2kuqdh0l

Prezentacje „Kroniki Laudańskiej” :

21 kwietnia, 15.00 – Dom Wspólnot Narodowych, ul. Raugyklos 25, Wilno

6 lutego, 11.00 – Biblioteka klasztorna w Datnowie

12 stycznia 2022 roku, 13.00 – Biblioteka w Szczodrobowie

10 listopada 15.00 – Poniewież, ul. Parko 19

Obchody Święta Niepodległości RP. Prezentacja „Kroniki Laudańskiej” Ireny Duchowskiej. Otwarcie wystawy malarskiej Birutė Gadišauskienė z Janowa. 10-lecie współpracy Stowarzyszenia Polaków Kiejdan ze Szkołą dla Słabosłyszących i Niesłyszących.

24 października 10.00  – Kowno, Laisvės al. 83a

Prezentacja „Kroniki Laudańskiej” (1994-2020) Ireny Duchowskiej w ramach IX festynu „Złota jesień polskiej piosenki”

25 września  17.00 – Zagnańsk, ul. Gajowa 15

***

Nakładem Biblioteki Świętokrzyskiej (500 egz.) ukazała się „Kronika Laudańska” opisująca działalność polskich organizacji na Laudzie i Żmudzi na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza.

Wydawcą jest Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne pod kierownictwem Macieja A. Zarębskiego.

Wydanie zostało dofinansowane przez Ambasadę RP na Litwie, Urząd Gminy Zaręby Kościelne, Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne,  Urszulę i Andrzeja Wołosiewiczów z Zarębów Kościelnych.

O organizację transportu książek na Litwę zadbał Andrzej Wołosiewicz. Za dowóz książek dziękujemy dla Piotra Lewocza i Daniela Żuławskiego.

Książkę można zamawiać pod adresem: Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne; 26-050 Zagnańsk ul. Gajowa 15 wpłacając 40 zł (cena 1 egz. książki z wysyłką) na konto wydawcy: 49 8512 0002 2001 0008 2051 0001 BS Samsonów lub na Litwie – bezpośrednio u autorki.

***

Irena Duchowska, „Kronika Laudańska” Nakładem Biblioteki Świętokrzyskiej ukazała się „Kronika Laudańska” – obszerny dokument opisujący działalność polskich organizacji na Laudzie i Żmudzi, w tym jedynego polskiego zespołu na Żmudzi „Issa”, na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza. Dzieje to niebagatelne, a jednak na Wileńszczyźnie wciąż mało znane. „Kronika…” na 336 stronach dokumentuje bogate dzieje najnowszej historii polskości na Laudzie – ale niejeden wileński społecznik może tu natrafić na wzmiankę o sobie, gdyż aktywni Polacy ze środka Litwy zawsze dbali o więzi z rodakami zarówno na Wileńszczyźnie, jak i na całym świecie. Autorka, Irena Duchowska, jest niestrudzoną nauczycielką, społeczniczką, poetką. W 1994 r. założyła koło Związku Polaków na Litwie w Kiejdanach, jest także prezesem zarządu Stowarzyszenia Polaków Kiejdan. Będąc nauczycielką fizyki w szkole w Akademii Datnowskiej, uzyskała w 1994 r. zezwolenie dyrekcji szkoły, żeby po lekcjach nauczać społecznie języka polskiego większą grupę uczniów z okolic Datnowa. Później, w 1998 r., założyła jedyny na Żmudzi polski zespół pieśni „Issa”. Więcej informacji o książce i o możliwości jej nabycia można uzyskać na stronie Stowarzyszenia Polaków Kiejdan: kiejdany.org

„Kurier Wileński” 11-17/09/2021

***

KRONIKA LAUDAŃSKA

To starannie, interesująco i pięknie opracowana kronika działalności organizacji polskich na Laudzie. Jej autorką jest Irena Duchowska, od lat włączona czynnie w wiele akcji na rzecz promocji kultury polskiej na Litwie. Autorka jest założycielką jedynego na Żmudzi Polskiego Zespołu Pieśni Ziemi Kiejdańskiej „Issa”, którym kieruje do dzisiaj , jak także Stowarzyszenia Polaków Kiejdan.

Autorka Kroniki Laudańskiej – Irena Duchowska, nauczycielka fizyki, znana od lat krzewicielka kultury polskiej nas Litwie, zajmująca sie organizacjami wielu różnorodnych spotkań jest także cenioną poetką. Jej tomiki wierszy: „Znad Issy”, „Głos z Laudy”, „Miraże”, „Mój testament”, „Sentymenty”, „We mgle”, „W zielonej dolinie”.

Publikacja liczy ponad 340 stron, pokazuje wydarzenia na przestrzeni ponad 25 lat: od 1994 do 2020 roku.  Czytamy o spotkaniach między innymi Zespołu Pieśni i Organizacji Polskich na Laudzie.

Irena Duchowska jest laureatką m.in. cenionej Nagrody im. Witolda Hulewicza, otrzymała także Srebrny Krzyż Zasługi RP. 

Interesujący wstęp do „Kroniki Laudańskiej” napisał prezes Świętokrzyskiego Towarzystwa Regionalnego dr Maciej A. Zarębski.

Zachęcam do lektury – zaskoczy nas i ucieszy, jak wiele, jak pięknie dzieje się wśród Laudańskich Polaków.  

dr Aleksandra Ziółkowska-Boehm, Wilmington, Delaware, USA, 18 11 2021

***

„Kronika Laudańska” jest jedynym w swoim rodzaju zapisem ćwierćwiecza rozciągniętego na przełomie dwóch tysiącleci od roku 1994 do 2020. Kroniki charakterystyczne były dla średniowiecza i powstawały nie tylko na dworach monarchów w kręgu cywilizacji łacińskiej, ale też w formie ruskich latopisów czy żydowskich pinkasów. Tradycyjnie była to forma opisująca wydarzenia, oszczędna jednak w ich analizę, ale nie pozbawiona podsumowań i komentarzy autorskich. W czasach najnowszych chronologiczne opisywanie dziejów ustąpiło wszechobecnej publicystyce zajmującej się wydarzeniami bieżącymi wywracanymi na wszelkie sposoby w celu wydobycia z nich chwytliwych i najbardziej szokujących szczegółów, albo wracającej do wątków historycznych przekuwanych na eleganckie stereotypy odpowiadające gustom i estetyce poszczególnych grup o określonych światopoglądach, dopasowujących przeszłość do swoich mocno ugruntowanych przekonań.

Kronika Ireny Duchowskiej w nurcie takowej publicystyki się nie mieści. Nie jest też zapisem wydarzeń politycznych tego okresu obfitującego przecież w procesy wielkich zmian w naszej części Europy. Czym zatem jest? Tytułową Kroniką Laudańską? Kroniką Polaków Laudy? Też, ale nie tylko. Jest świadkiem ludzi, miejsc i wydarzeń, które z zacisza Laudy wyszły, stopniowo rozlały się po najprzeróżniejszych zakątkach Litwy, Polski, Europy i świata, ale regularnie do Kiejdan i Datnowa wracają zaszczepiwszy po drodze laudańską nostalgią, każdego kto dał się oczarować tej ziemi i jej ludziom. Jest to wielka podróż, peregrynacja cyklicznie wracająca do Kiejdan, zaskakująca jednak zmiennością odwiedzanych miejsc, z których część powtarza się regularnie, ale ciągle ubarwiane są nowymi, zaskakującymi destynacjami rozsianymi w najodleglejszych zakątkach Litwy, Macierzy i reszty świata. 

Zabierając się do czytania „Kroniki Laudańskiej” decydujemy się na podróż, która wbrew swojsko brzmiącym nazwom miejscowości będzie dla ogromnej większości czytelników egzotyczna. Dla czytelnika z Macierzy – jak sentymentalnie Polacy z Litwy nazywają ziemie leżące w granicach obecnego Państwa Polskiego – egzotyczny jest świat Żmudzi i Laudy, których sercem są Kiejdany rozsławione niegdyś przez Sienkiewicza. Literackie skojarzenia niesie też urocza rzeka Niewiaża (czyli miłoszowska Issa) łącząca dwa najważniejsze miasta „Kroniki” Poniewież i Kiejdany. Wokół tych dwóch miejsc pojawiają się własnymi legendami otoczone Pacunele, Wodokty, Borejkowszczyzna, Podbrodzie, Podbrzeże, Miedniki Królewskie, Wędziagoła, Soleczniki, Szawle, Szetejnie, Mejszagoła czy Niemenczyn.

Z drugiej strony Autorka oprowadza nas po zaskakujących i mało znanych zakątkach Polski w jej obecnych granicach. Oprócz ośrodków uznanych i ważnych dla naszej kultury z Krakowem, Warszawą, Częstochową czy Toruniem na czele, odwiedzamy z nią Grabarkę, Węgorzewo, Nałęczów, Ciechanowiec, Kadzidło, Włodawę, Golub-Dobrzyń, czy wreszcie miejsca ciekawe, acz znane tylko nielicznym, takie jak Zagnańsk, Boguty, Sędziejowice, Kotuń, Becejły, Szypliszki, czy Juchnowiec. Wędrówka wiedzie przez dziesiątki miast, miasteczek i wsi wnoszących swój unikalny wkład w kulturę polską i powszechną. Zadziwia ich różnorodność i rozproszenie po całej Rzeczpospolitej, tej obecnej i tej historycznej. Każde z tych miejsc miało przywilej poznania Autorki i zarażenia się jej miłością do Laudy, ale i jej przywiązaniem do polskości. Perspektywę geograficzną i etniczną poszerzają tu jeszcze spotkania nie tylko z Polakami w innych zakątkach Europy, a nawet świata, pokazując jednocześnie unikalność i ważność takich miejsc jak żmudzkie Kiejdany w czymś co określa się mianem „globalnej wioski” – gdzie bariery czasowe i przestrzenne przestają być istotne. Ważny jest natomiast wkład w ogólnoludzką kulturę wnoszony przez lokalne „małe ojczyzny”.

Jest wreszcie „Kronika Laudańska” świadectwem, ale i świadkiem naocznym spotkań tysięcy ludzi, zainspirowanych przez niestrudzoną Autorkę – „Wiecznego Pielgrzyma” – która otworzyła nam wszystkim drzwi na świat przez dziesięciolecia zamknięty z politycznej woli narzuconej nam wszystkim ze wschodu. Jest to zapis wzajemnego otwierania się na siebie dwóch społeczności polskich, przez lata żyjących tuż obok siebie, ale skutecznie odseparowanych, nieświadomych procesów, które po sąsiedzku miały miejsce. Raz otwartych drzwi nie da się już zamknąć. Owocem tego są niezliczone kontakty Polaków z obu stron granicy, które chociaż ostatnio przytłumione przez wywracającą rzeczywistość społeczną pandemię, będą dalej rozwijać się i rozszerzać na kolejne miejsca i następnych ludzi zafascynowanych pięknem Laudy i wrażliwością mieszkających tu Polaków.              

dr Mirosław Reczko, Ciechanowiec, 21 10 2021

***

Knygos „Kronika Laudańska “ autorė Irena Duchovska yra jau ne vienerius metus aktyviai dalyvaujanti daugelyje lenkų kultūros Lietuvoje propagavimo akcijų, nenuilstanti mokytoja, visuomenės veikėja ir žinoma poetė. Yra išleistos aštuonios jos eilėraščių knygos: „Znad Issy“, „Głos z Laudy“, „Mój testament“,  lenkų-lietuvių „Miraże-Miražai“, „Sentymenty“, „We mgle“, „W zielonej dolinie“.  Surinko, išvertė ir pasirūpino išleidimu 28 autorių lietuvių-lenkų eilėraščių antologijos „Znad Niewiaży”. 2000 m. Irena apdovanota Lenkijos Prezidento „Sidabro nuopelnų kryžiumi. 2014 m. – tapo žinomo Lenkijos radio-legendos, poeto, leidėjo, kritiko, Lenkų armijos ryšio kapitono – Witoldo Hulevičaus premijos laureatė Varšuvoje.  1994 m. Kėdainiuose įkūrė Lietuvos lenkų asociaciją, o 1998 m. – vienintelį lenkų dainos ansamblį Žemaityjoje „Issa“. Nuo 2000 m. – Kėdainių lenkų draugijos pirmininkė. Būdama fizikos mokytoja metodininkė Akademijos vidurinėje mokykloje, nuo 1994 m. gavo mokyklos vadovų leidimą po pamokų mokyti lenkų kalbos grupę mokinių iš Dotnuvos apylinkių. Vienas iš jos mokinių sėkmingai baigė bankininkystės studijas Poznanės Ekonomikos Akademijoje.  Świętokrzyska biblioteka išleido „Kronika Laudańska” – išsamų dokumentą, aprašantį lenkų organizacijų veiklą Liaudoje ir Žemaitijoje per pastarąjį ketvirtį amžiaus. Tai kruopščiai, įdomiai ir gražiai sudaryta lenkų organizacijų veiklos Liaudoje kronika, kurią sudaro 336 psl., per 25 metus: nuo 1994 iki 2020 m., kurioje aprašyti ir paskutinio dešimtmečio bendri lenkų-lietuvių renginiai Panėvežyje.

Danutė Kriščiūnienė, Panevėžys, 2021 11 10

***

Jestem pod dużym wrażeniem „Kroniki Laudańskiej” (2021), wydanej przez Bibliotekę Świętokrzyską i niezmordowanego dr.  Andrzeja Zarębskiego ze Staszowa. „Kronika” obrazuje 25 lat działalności polskiego środowiska ze Żmudzi, działalności niezwykle bogatej, i to w różnorodnych aspektach kultury. A wszystko – w pięknie edytorsko wydanej „Kronice Laudańskiej” – udokumentowane datami, słowem, zdjęciami.

„Kronika Laudańska” stanowi wspaniały dokument, żywe świadectwo istnienia kultury narodowej, jej kultywowania i szerokiego propagowania nie tylko na terenie Litwy, ale całej Polski i  Europy. A wszystko za sprawą Ireny Duchowskiej – z zawodu nauczycielki, z zamiłowania animatorki kultury i poetki rodem z Wilna, osiadłej na Laudzie w sienkiewiczowskich Kiejdanach. Tę niezwykłą „siłaczkę” ze Żmudzi poznałam w Wilnie dzięki spotkaniom „Maj nad Wilią”, stąd zaprosiłam ją na płn. Mazowsze: dwukrotnie na nasze Jesienie Poezji  (2018, 2019), a także na Międzynarodowy Festiwal ks. Macieja Kazimierza Sarbiewskiego „Chrześcijański Horacy z Mazowsza” (2017), co zostało odnotowane w „Kronice”. Irena Duchowska zostawiała po sobie zawsze miłe wrażenie i do dziś wspominamy ją jako osobę ciepłą, serdeczną, przywiązaną do Ojczyzny. Kilka osób z naszego środowiska literackiego gościło też na Żmudzi, w październiku 2017 r., kiedy z okazji 20-lecia Związku Literatów na Mazowszu wybraliśmy się, aby poznać ślady sienkiewiczowskiej „Trylogii” oraz strony Czesława Miłosza. Wyprawę tę pomogła nam przygotować oczywiście Irena Duchowska, będąc jednocześnie naszym przewodnikiem. Zostało to również udokumentowane w „Kronice Laudańskiej”, za co bardzo dziękuję.

Gratuluję wydania „Kroniki Laudańskiej” i 25 lat w szerzeniu polskiej kultury, podtrzymywaniu tradycji, mowy rodzinnej i wiary ojców! Całej społeczności polskiej z Laudy życzę dalszej owocnej pracy na rzecz Ojczyzny, a zarazem zdrowia, sukcesów osobistych oraz dalszego trwania w polskości!


dr Teresa Kaczorowska, prezes Związku Literatów na Mazowszu

Ciechanów, 16 listopada 2021 r.

***

                    SPOD KANADYJSKIEGO KLONU

Załączam garść osobistych refleksji po otrzymaniu e-maila od Ireny Duchowskiej z Litwy. A jest to niezwykły list elektroniczny. Jego zawartość – KRONIKA LAUDAŃSKA to największy prezent, jaki otrzymałam z okazji 103 rocznicy odzyskania Niepodległości Polski. Wywołał radość, którą w obecnych czasach większość z nas ukrywa pod maskami, gdyż nawet uśmiechu nie widać. Przyszło nam żyć w czasach wyszukiwania innych radosnych gestów poza szczerym, serdecznym uśmiechem. Ufam, że uda mi się to, dzieląc się moimi refleksjami.

Zacznę od wyrażenia wielkiego podziwu dla autorki Kroniki Laudańskiej – dla jej wszechstronnej działalności społecznej, dla jej talentów, dla daru animacji kultury polskiej, daru słowa, którym chętnie się dzieli w strofach swojej poezji, daru organizacyjnego, daru dobroci, jaką chętnie wszystkich otacza, daru siły, by to wszystko z siebie wydobyć. Słusznie więc przypisuje się jej miano „Siłaczki z Laudy”. Dodać trzeba, że jeszcze istnieje inne określenie tej niezwykłej postaci: „Matka – Polka” i to chyba najwierniej ukazuje jej zaangażowanie we wszystko, co polskie i co z Polską w sercu nosi.

Po raz pierwszy spotkałam Irenę Duchowską w listopadzie 2005 r. podczas trwania VI Salonu Książki Polonijnej w Wilnie, zorganizowanego i prowadzonego przez Agatę Kalinowską-Bouvy z Francji, prezeskę A.P.A.J.T.E. Nasze spotkanie w wileńskim Domu Kultury Polskiej zaowocowało przyjaźnią, głównie w sferze literackiej, choć nie tylko. Niemalże co roku przybywałam z dalekiej Kanady do Ojczyzny i kilka razy wspólnie z Ireną przemierzaliśmy Polskę. Bywałyśmy na „Biesiadach pod Bartkiem”, zawsze serdecznie witani w gościnnych progach państwa Macieja i Ludomiry Zarębskich z Zagnańska – organizatorów także wielu innych imprez literacko-artystycznych. No, ale to oddzielny temat do laudacji dla tych zasłużonych wielce społeczników. Rozdział w książce to za mało, obszerny tom może objąłby dokumentację wszystkich osiągnięć niestrudzonego działacza dr Macieja Zarębskiego na rzecz tworzenia i zachowania kultury polskiej. Co za przemiłe wspomnienia – dziękuję. 

Niezapomniane też chwile z Ireną mam z południa Polski, kiedy to we wrześniu 2007 r. uczestniczyłyśmy w IV Polonijnych Spotkaniach Literacko-Artystycznych w Krośnie. Bardzo bogaty program tego spotkania zawdzięczamy organizatorom: Rzeszowskiemu Oddziałowi Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” i Krośnieńskiemu Domu Kultury. Wzbogacił się wtedy kolejny krąg osób świata poezji, polskiej literatury i sztuki. I chociaż mieszkamy w różnych zakątkach świata, nad różnymi rzekami, wpadamy do tego samego morza – Morza Kultury Polskiej. Bardzo wzruszającym był moment, gdy to w Żarnowcu, w dworku Marii Konopnickiej, my – polonijni poeci odśpiewaliśmy Rotę. Wiadomo jak czuliśmy się po odśpiewaniu pierwszych słów tej znanej polskiej pieśni patriotycznej, jednak następne słowa – „Nie damy pogrześć mowy” – już wtedy wiedziałam, że będą trafnym tytułem Antologii, wydanej przez APAJTE w Paryżu w 2009 r. we Francji, książki wydanej pod redakcją Agaty Kalinowskiej-Bouvy. Obydwie z Ireną znalazłyśmy się w wyżej wymienionej Antologii pośród szesnastu poetów, żyjących poza granicami Polski. I w tym momencie pragnę skomentować to ostatnie zdanie. Otóż ważne jest jak to ujęłam, gdyż na samym początku przyjaźni z Ireną Duchowską miałam zaszczyt być świadkiem, jak doskonale tłumaczyła fakt, że ona nie należy do Polonii, bo ona nigdy Polski nie opuściła, to granice Polski zmieniono i tak na zawsze pozostała Polką, żyjącą poza granicami swego kraju. 

Irena jest niestrudzoną działaczką na rzecz polskiej kultury. Słusznie dr Maciej Zarębski określił ją w słowie wstępnym Kroniki Laudańskiej jako „Człowiek-orkiestra”, bo pod jej batutą wszystko zawsze jest zgrane i dobrze zagrane. Matka, nauczycielka, poetka, organizatorka polskich uroczystości świątecznych, spotkań opłatkowych, koncertów, pielgrzymek, wycieczek niemalże po całej Europie (i poza Europą), założycielka i prezeska Związku Polaków na Laudzie. Zachęcam, poczytajcie Kronikę Laudańską a dowiecie się więcej szczegółów, których celowo nie zdradzam.

Podsumuję jedynie, że Irena Duchowska to Ktoś o tak wielkiej dynamice życiowej, że z podziwem rozmyślam, skąd bierze czas na to wszystko co robi? Jej biografią można by obdarzyć kilka osób a jeszcze tyle życia przed nią.

Posiadam niemalże wszystkie jej tomiki poetyckie, które promowałam w Kanadzie podczas Wystawy Książki Polonijnej w Saskatoon, Saskatchewan i chętnie też się nimi dzielę z innymi czytelnikami.

GRATULUJĘ Tobie Irenko tych wszystkich osiągnięć, sukcesów, nagród, odznaczeń, medali i życzę dalszego rozwoju Twoich zacnych planów.

Dziękujemy, że dzielisz się swoimi życiowymi darami (wiele z nich wymieniłam na początku) i w matematycznej formie poproszę, abyś nadal dzieliła się nimi, pomnażając tym samym dobro jakim emanujesz a wszystko do setnej potęgi.

Pozdrawiam serdecznie spod kanadyjskiego klonu

             -Bożena Pawłowska-Kilanowski

Saskatoon, Saskatchewan, Canada, 17 11 2021

***

Książka „Kronika Laudańska”, której autorką jest Pani Irena Duchowska – to chyba za słabe określenie. To potężne tomisko zawierające niebywałą wprost ilość informacji o Polakach na Litwie, ich przeżyciach, działalności artystycznej, podróżach. Już sam tytuł brzmi jakże znajomo. Wystarczy trochę się zadumać. Przecież to jest ta sama Lauda tak pięknie opisana w nieśmiertelnej powieści H. Sienkiewicza „Potop”. Śliczna Oleńka ze swoimi towarzyszkami siedzi w izbie czeladnej, słychać szczęk szabel i za chwilę wejdzie chorąży Olszański Andrzej Kmicic. Lauda to znane miejscowości: Wodokty, Pacunele, Lubicz, Mitruny czy Kiejdany. W każdej z tych miejscowości swego czasu większość stanowili Polacy. Stąd powiedzenie „od Janowa do Datnowa, wszędzie słychać polska mowa”. Oj, piękne to były czasy, ale i obecnie na Laudzie nie brak polskiej mowy. Poplątały się losy Rzeczypospolitej, także w wyniku działania zdrajców, ale nie brak było patriotów, którzy dla tej Rzeczypospolitej walczyli, ginęli lub szli w niewolę.

     Kronika Laudańska zaczyna się od 13 listopada 1994 r. kiedy to przy kowieńskim Oddziale Związku Polaków na Litwie zostało powołane koło ZPL w Kiejdanach. Tutaj znów na myśl przychodzi „Potop” i sławetna uczta w zamku kiejdańskim, na której książę Janusz Radziwiłł pije zdrowie króla szwedzkiego Gustawa i w ten sposób przyznaje się do zdrady Rzeczypospolitej. Nie jest to tylko fantazja literacka H. Sienkiewicza, ale fakt historyczny. Janusz Radziwiłł i jego kuzyn Bogusław rzeczywiście stali się stronnikami Szwedów. Jak wiadomo najazd Szwedów został odparty. Litwa została w granicach Rzeczypospolitej.

       Na kolejnych stronach Kroniki znajdziemy informację o pobycie Polaków z Litwy na terenach obecnej Rzeczypospolitej. Choć nie jesteśmy obecnie razem, ale możemy się nawzajem odwiedzać. Żadna straż na granicy nie stoi. Kronika opisuje wizyty Laudańczyków w dużych miastach takich jak Warszawa, Toruń, Szczecin, Kraków, ale padają też nazwy mniejszych miejscowości – Drohiczyn, Węgorzewo, Suwałki, Świeradów Zdrój, Siedlce i wiele innych.

     Tutaj chciałbym się zatrzymać na chwilę, żeby wspomnieć wizytę Pani Ireny Duchowskiej w mym rodzinnym mieście Siedlce w dniu 31 marca 2014 r. Wtedy to miałem zaszczyt i okazję poznać Panią Irenę Duchowską. Dla mnie, miłośnika poezji, każde spotkanie z poezją to wielkie przeżycie, tym bardziej, że tego dnia przyjmowaliśmy w Siedlcach gościa niezwykłego. Dodam, że Siedlce mają prawie identyczny herb jak Litwa – Pogoń, czyli rycerz na koniu.

      Wracam do Kroniki Laudańskiej i czuję się jakbym był w Polsce. Dlaczego? Bo znajduję piękne opisy obchodów Dnia Niepodległości obchodzonych w różnych miejscowościach na Litwie, tam, gdzie nie zapomniano polskiej mowy i polskości w Kiejdanach, Poniewieżu czy Kownie. Te obchody to także okazja do spotkań z gośćmi przybyłymi z Polski. Później grudzień, Święta Bożego Narodzenia i także obchodzone chyba tylko przez Polaków Spotkania wigilijne. Okazja do spotkania wspólnego rodaków, złożenia życzeń, wspólne śpiewy kolęd. Zima to też okazja, żeby zorganizować tradycyjny kulig. Dziś, kiedy tak łatwo pokonujemy samochodami duże odległości, przejażdżka saniami ciągniętymi przez konie to olbrzymia frajda i przyjemność. Można sobie wyobrazić, że obok jedzie sam Kmicic ze swoją Oleńką. Kolejny polski zwyczaj to majówka, czyli wiosenne spotkania gdzieś w plenerze poprzedzone Mszą Świętą, a także nabożeństwa majowe odprawiane często nie tylko w kościołach, ale też przy przydrożnych kapliczkach i w chatach wiejskich. Jeszcze do dzisiaj pozostał taki zwyczaj. Ale maj to przede wszystkim Konstytucja 3-go Maja, związane z tym obchody rocznicowe i pamięć o przebudzeniu, który miał przynieść Rzeczypospolitej upragnione reformy.

       Kolejne wydarzenia przedstawione w Kronice to cykliczne wydarzenia kulturalne i sportowe. Wymienić należy Festyny Kultury Polskiej na Laudzie i Żmudzi, okazja do występów polskich zespołów działających na Litwie, m.in. z Kiejdan zespół Issa założony przez Panią Irenę Duchowską w 1998 r. Inna impreza cykliczna organizowana od 2014 roku – to Festiwale Kultury Polskiej w Poniewieżu. Nie sposób w kilku słowach przedstawić, co się tam działo. Mnogość zespołów muzycznych, tanecznych, barwne korowody, świąteczna atmosfera. Również bardzo ciekawym wydarzeniem, w którym uczestniczyli Polacy z Litwy – to Turnieje rycerskie organizowane w Golubiu – Dobrzyniu już od 45 lat, a także zwycięskie turnieje szachowe Pani Ireny i Pawła Duchowskich. Nie sposób też nie wspomnieć o spływach kajakowych, letnich obozach „Naucz mnie babciu” czy UTW, jak też Nocy świętojańskiej, podczas której dziewczęta puszczały wianki na wodzie. Zgodnie z tradycją i legendą, jeśli chłopak złapał wianek dziewczyny, to ta niechybnie za niego za mąż wychodziła.

       Przewracam kolejne kartki Kroniki, zaczytuję się w niej i natrafiam na inne tradycyjne wydarzenia Zapusty i Kaziuki. Te pierwsze znane są również nie tylko na terenie Litwy i obecnej Polski, ale praktycznie w całej Europie. Był to czas wesołych zabaw, najczęściej w ostatnich dniach Karnawału, chociaż zdarzało się, że zapustami nazywano cały okres karnawału, od Święta Trzech Króli aż do Środy Popielcowej. W tym okresie bawiono się wesoło w karczmach, a po wsiach i miastach chodzili przebierańcy przedstawiający żyda, cygana, diabła, czy inne wesołe postacie. Jak to dobrze, że zwyczaj ten przetrwał i można przy tej zabawie po staropolsku zabawić się, „poswawolić”, zapomnieć o trudach i kłopotach dnia codziennego. Jest to też okazja do zaprezentowania dorobku różnych grup artystycznych.

     Świętem typowym początkowo dla Wilna, a opisanym w Kronice były Kaziuki, czyli uroczystość w rocznicę ogłoszenia świętym księcia Kazimierza Jagiellończyka. Początkowo uroczystość religijna połączyła się z czasem także i z jarmarkiem okolicznościowym. Nie jest to nic niezwykłego, gdyż dotychczas tradycyjny odpust w polskich parafiach wiąże się także z jarmarkiem organizowanym często w pobliżu kościoła, jak też zabawami, dawniej w karczmach, teraz w remizach strażackich. Kaziuki mają już ponad czterechsetną tradycję (od 1602r.) Obecnie jest to kilkudniowy jarmark kończący się najczęściej w dniu imienin Kazimierza, czyli 4 marca. Kaziuki stały się tradycją nie tylko w Wilnie, ale też w innych miastach Litwy, Polski, a nawet w sąsiedniej Białorusi.

      Robiąc przegląd Kroniki nie sposób nie zauważyć opisu licznych wojaży Polaków z Litwy nie tylko do Polski, ale też do innych krajów Europy. Przede wszystkim wielokrotne pielgrzymki do Taize we Francji, do wspólnoty modlitewnej założonej przez Ojca Rogera. Ciekawostką jest, że miejscowość Taize znajduje się w niewielkiej odległości od klasztoru benedyktyńskiego w Cluny. Klasztor ten zasłynął tym, że w XII w wprowadził modlitwy za dusze w czyśćcu cierpiące. Praktyka ta wcześniej była mało stosowana. Benedyktynom z Cluny przypisuje się „narodziny czyśćca”.

       Ale wyjazdy zagraniczne to nie tylko Taize, ale również Ziemia Święta, Meksyk czy Lourdes, spotkania młodych – Wiedeń, Mediolan, Budapeszt, Bruksela, Barcelona, Paryż, Zagrzeb. Bardzo cieszy fakt, że po wielu latach zniewolenia możemy podróżować praktycznie po całym świecie. Ale zawsze wracamy do siebie. Tutaj może znów wrócę do mych rodzinnych Siedlec, gdyż prawdziwy patriotyzm zaczyna się od własnej ulicy, własnego miasta. Jak napisała kiedyś poetka siedlecka Pani Irena Paszkiewicz „moje Siedlce, to najpiękniejsze z miast, moja ziemia i niebo pełne gwiazd”. Sądzę, że każdy może tak powiedzieć o swoim mieście, tam gdzie się urodził, wychował, kochał, żył dniem codziennym i gdzie groby kryją szczątki przodków.

       Bardzo obszerna jest Kronika Laudańska, jest wręcz niemożliwe, żeby chociażby w skrócie przedstawić każdy rok, wszystkie wydarzenia. Po prostu, trzeba sięgnąć do źródła, czyli do książki. Dla mnie, dla historyka jest to niezwykłe źródło wiedzy o współczesnej Litwie, a przede wszystkim o mieszkających tam Polakach, ich życiu, problemach. Sądzę, że ta pozycja może być przydatną dla studentów historii. Mało jest źródeł tak dobrze udokumentowanych.    

     Jak to dobrze, że Pani Irena Duchowska prowadziła tak znakomitą Kronikę. Sama autorka także bardzo często bierze udział w spotkaniach autorskich zarówno na Litwie, jak też w Polsce, Czechach czy Łotwie. Nie sposób wszystkich miejscowości wymienić. Przybliża nie tylko swoją poezję, ale także opowiada o życiu Polaków na Litwie, co zapamiętałem ze spotkania w Siedlcach.

       Czytając tą niezwykłą Kronikę nie sposób nie zadumać się nad wspólną historią Polski i Litwy. Byliśmy kiedyś razem, jak stare dobre małżeństwo i jeśli teraz, zawirowania historii sprawiły, że rozstaliśmy się, jesteśmy po „rozwodzie”, to przecież z tego małżeństwa zostało potomstwo, rodzina. Część, Polacy, pozostała na Litwie, ale też część, Litwini, czy też z rodzin litewskich mieszka w Polsce. Jesteśmy jak krewniacy. Nie da się wyrzucić wspólnej przeszłości, ani zapomnieć o niej.

      Euzebiusz Zieliński, Siedlce, 20 01 2022

***

„Kronika Laudańska”, którą niedawno miałam przyjemność otrzymać, to wspaniała książka-dokument, zaświadczająca o działalności polskich organizacji na Laudzie, z którą spędziłam długie wieczory i przeżyłam piękne chwile wzruszeń. To tu, na Litwie, którą Wieszcz Ojczyzną nazywał, w której tylu Rodaków naszych żyje, mogłam się znaleźć i ja, za sprawą „Kroniki” Ireny Duchowskiej, jej autorki i redaktor. Nie ukrywam, iż często miałam łzy w oczach. Jakże pięknie i świadomie świętuje się tam ojczyste, historyczne wydarzenia. Pani Irena brnęła i brnie z nauczaniem dzieci języka polskiego, co łatwe nie jest. Kłonice często pod nogi rzuca biurokracja i bezduszność ludzi. Jakże wiele organizacji polskich, specjalnie piszę polskich, choć wiem, wielu ludzi by napisało polonijnych, ale Wy, Rodacy na Litwie, nigdzie z Ojczyzny nie wyjeżdżaliście, Was od Ojczyzny odcięto. Co gorsza, nie dopominano się o Was, a jednak Wy o Ojczyźnie pamiętacie i domagacie się Jej prawowicie. Jakże to piękne, szlachetne i wzruszające.

Drodzy Rodacy na Laudzie, na przestrzeni kart „Kroniki” obserwowałam, jak bijecie się z trudnościami o to, by mieć, gdzie polskie stowarzyszenia pomieścić i polskość rozwijać, aby nie tylko w waszych sercach i domach rodzinnych, ale szerzej, wspólnie, w sposób zorganizowany się to odbywało. Dajecie przy tym z siebie ogrom pracy społecznej. „Kronika Laudańska” to ponad ćwierćwiecze historii, zebrane w opisie suto wzbogaconym fotografiami, na których ileż radości w roześmianych Waszych oczach! Ileż narodowej dumy! Ileż satysfakcji ze wspólnej drogi brukowanej Waszymi osiągnięciami.

Grubo ponad 300 stron dokumentu, w którym jednocześnie jest coś więcej – to najprawdziwsze spotkanie przyjaciół!

Miałam wrażenie, że udało mi się Was odwiedzić, brać udział w wydarzeniach, obchodach, świętowaniu, a nawet zaglądać do Waszych domów. Kiedy zamykałam chwilami oczy, odrywając się od tekstu, w mojej wyobraźni widziałam i Irenę, którą mam przyjemność znać osobiście i wszystkich, których miałam okazję również spotkać, na przestrzeni lat mojej działalności, ale także te wszystkie opisane osoby, które właśnie dzięki „Kronice” poznawałam.

Byłam z Wami na wigilijnych „opłatkach” i wielkanocnych „jajeczkach”. Tańczyłam z Wami na zabawach, balach, festiwalach, kibicowałam na zawodach sportowych. Byłam na koncertach, a także występach chórów i zespołów tańca, na wieczorach literackich, a nawet odbyłam z Wami wyprawy poza Litwę. I wszystko to dzięki lekturze!

Na kartkach „Kroniki”, czekała też na mnie nie lada niespodzianka, gdyż znalazłam się także i siebie w tej publikacji, przy okazji wspomnienia o udziale pisarzy i poetów z Litwy na moich Salonach Książki Polonijnej.

Gratuluję Wszystkim, tych pięknych cudownych i jakże ważnych poczynań opisanych w „Kronice”, są imponujące i pełne serdeczności, i tej ogromnej serdeczności doświadcza się czytając „Kronikę Laudańską”!

Dziękuję Wam z całego serca za tę Polskę, którą żyjecie każdego dnia.

Jak najgoręcej pozdrawiam

Wasza rodaczka z Francji – Agata Kalinowska-Bouvy, 22 02 2022